A Plague Tale: Innocence (PC) – recenzja. Ta gra historią stoi

Jeśli miałbym wskazać, która gra zaskoczyła mnie najbardziej w pierwszym półroczu 2019 roku bez zawahania powiem… A Plague Tale: Innocence. Przyznam, że podchodziłem do tego tytułu sceptycznie, ale już pierwsze minuty spędzone z Amicą i Hugo sprawiły, że zapragnąłem jak najszybciej poznać tę smutną i brutalną historię. Warto odnotować, że grę stworzyło nieznane mi dotychczas Asobo Studio (z równie „niewielkim” wydawcą w postaci Focus Home Interactive), które mimo stosunkowo niewielkiego budżetu potrafiło wycisnąć z tej produkcji wiele dobrego.

Czarna śmierć

Przygody Amici i Hugo przenoszą nas do XIV Francji, pogrążonej w epidemii dżumy. Gra wita nas mocną sceną, w której w jednej chwili nastoletnia Amica i jej młodszy brat muszą porzucić swoje beztroskie życie i uciekać czym prędzej przed Inkwizycją i krwiożerczymi szczurami, które przyprawiały mnie momentami o gęsią skórkę. Początek rozgrywki przynosi masę pytań i zaciekawia na tyle mocno, że chcielibyśmy jak najszybciej dowiedzie się co takiego ma w sobie ten niepozorny Hugo. Chłopiec, cierpiący na tajemniczą chorobę i ukrywany przez matkę przed światem. W jednej chwili tą matką musiała stać się dla niego Amica, z którą wcześniej tak naprawdę nie miał kontaktu.

Wzruszająca historia

W A Plague Tale może spodobać się to, ze pomimo niewielkiej liczby zwrotów akcji, historia jest opowiedziana w niesamowicie interesujący sposób. Scenarzyści uchwycili wiele detali, dzięki którym przeżywamy losy głównych bohaterów. Amica mimo młodego wieku jest dojrzała, przechodzi pewną przemianę, wielokrotnie stając wraz z Hugo przed dramatami i wyzwaniami, które zacieśniają ich relacje. Słyszałem, że ta produkcja jest porównywana do The Last of Us i w sumie słusznie, choć tutaj ta relacja przedstawiona wydawała mi się jakby… bliższa – to w końcu rodzeństwo.

Spodobała mi się forma prezentacji relacji głównych bohaterów. Non stop musimy opiekować się Hugo i na niego uważać, zwłaszcza w kontekście starć z większymi i silniejszymi przeciwnikami, a i takie sytuacje się zdarzają. Podczas przechodzenia gry musimy często trzymać naszego bąbelka za rękę, co u wielu graczy (może głównie tej żeńskiej części) sprawi, że czasem zeszkli nam się oko (nie żeby mnie). Najważniejsze, że twórcy tak przygotowali mechanikę rozgrywki, by biegnący z nami Hugo nie plątał się pod nogami i nie przeszkadzał. Niezwykle ważny jest też otaczający nas świat. Mroczny, smutny i zniszczony przez zabójczą plagę, a przy tym nieźle zaprojektowany. Momentami jest naprawdę mocno, zwłaszcza gdy musimy przejść niezauważeni przez pole bitwy pełne trupów.

Delikatna, ale zadziorna

Z racji, że główna bohaterka jest ledwie delikatną nastolatką pewnym wyzwaniem było przygotowanie mechaniki walki z przeciwnikami. Choć gra opiera się głównie na skradaniu i unikaniu zagrożeń to czasem będziemy musieli skorzystać z procy, która potrafi zrobić krzywdę. Do tego dochodzi jeszcze niezwykle przydatna alchemia, rozwijana wraz z biegiem gry. Przydatna może okazać się chociażby bomba podpalająca ogniska czy stogi siana. Bez światła nie dalibyśmy rady przejść niektórych etapów – cień i mrok to zazwyczaj śmierć. Na szczęście szybka, bo szczury nie pozostawią po nas nawet prochu.

Podczas rozgrywki nie ma jednak mowy o bardzo wymagających sekwencjach i otwartym świecie. Jesteśmy raczej prowadzeni za rękę i widzimy wyreżyserowane sceny. Co prawda twórcy pozwalają nam na delikatną dowolność, ale i tak gra cały czas podsuwa nam najlepsze  rozwiązania. Są oczywiście też poziomy logiczne (jak to w skradankach), gdzie musimy nieco pogłówkować, ale rdzeń rozgrywki to i tak w głównej mierzy skrypty.

Genialna oprawa audiowizualna

Warto zwrócić uwagę na to, że gra nie jest zbyt wymagająca, dzięki czemu możemy się bardziej skupić na opowiadanej historii. Zupełnie tak, jakbyśmy oglądali kolejny, wciągający serial na Netfliksie. A Plague Tale: Innocence nie jest też grą, która wymagać będzie od nas wielu długich sesji. Na przejście powinniśmy przeznaczyć około 10-11 godzin. Jestem przekonany, że większy budżet wprowadziłby tę produkcję na jeszcze wyższy poziom, ale z drugiej strony… po co. Grafika (na PC) stoi na niezłym poziomie, postacie nie wydają się drewniane, a świetna oprawa audio (muzyka, aktorzy) buduje klimat. Polecam odpalić grę z francuską lokalizacją, wtedy kompletnie nią przesiąkniecie.

Największe zaskoczenie roku?

Powtórzę to, co napisałem we wstępie, A Plague Tale: Innocence to niesamowite zaskoczenie i jeden z kandydatów do TOP 5 gier (dla mnie) w 2019 roku, a jeszcze kilka mocnych premier zostało. Próżno szukać na rynku gier z tak niesamowicie wyreżyserowaną akcją i brutalnym światem, w którym nastolatka i jej kilkuletni brat z dnia na dzień muszą porzucić wygodne i stosunkowo wystawne życie, by walczyć o przetrwanie w świecie pełnym żądnych krwi szczurów i bezwzględnej Inkwizycji.

Grę A Plague Tale: Innocence na PC do recenzji dostarczył polski wydawca, firma CDP.