Zelda: Breath of the Wild – gra, dla której kupiłem konsolę

Zelda: BoTW

Muszę Wam się do czegoś przyznać… Kupiłem Nintendo Switch dla jednej gry. TAK! Wiem, że brzmi to kuriozalnie, ale dokładnie takie są fakty. O The Legend of Zelda: Breath of The Wild czytałem i słuchałem dość długo. Z każdą kolejną informacją, z każdym kolejnym materiałem wideo, gra podobała mi się coraz bardziej. Jednakże człowiekiem jestem raczej rozsądnym, to też rozsądek ten zawsze brał górę. No bo…

kto kupiłby całą konsolę, kosztującą mocno ponad 1000 zł dla jednej gry?!

No właśnie, tym kimś ostatecznie okazałem się ja. Znalazłem nie najgorszą okazję, w skład w której wchodziła konsola + najnowsza część przygód Linka i… kupiłem! Kupiłem totalnie pod wpływem chwili i emocji. Wracając do domu ze Switchem pod pachą zacząłem się zastanawiać…

co ja najlepszego zrobiłem? Po co mi to? Przecież i tak prawie na nic nie mam czasu!

Zelda: BotW - 1

Podłączyłem wszystko pod swój 43″ telewizor Sony Bravia i pierwsze wrażenie nie było najlepsze. Pominę fakt, że oprogramowanie konsolki działa rewelacyjnie i jest ładnie zaprojektowane. Spojrzenie na Zeldę na dużym ekranie wezbrało we mnie mieszane uczucia. Ładny styl i animacje – to prawda. Niestety rozdzielczość i płynność działania to zupełnie inna sprawa. Delikatnie rzecz ujmując – do najładniejszych gier z PS4 czy XOne, Breath of The Wild na dużym telewizorze ma daleko. Na całe szczęście, Switch jak sama nazwa wskazuje, potrafi być konsolą przenośną., na której…

The Legend of Zelda: BotW na Switch w wersji przenośnej wygląda świetnie!

Znacznie mniejsza przekątna ekranu samej konsolki wynosząca 6,2″ z rozdzielczością HD 1280×720 to miejsce odpowiednie do patrzenia na Breath of the Wild. Animacje wydaję się płynniejsze (wyższy framerate?), a sama gra znacznie mniej rozpikselowana. Ważnym podkreślenia faktem jest to, że granie w takiej konfiguracji nie wpływa negatywnie na komfort. Wracając jednak do samej, chwalonej przez wszystkich na każdym kroku rozgrywki…

swoboda działania, podejścia do walk i eksploracji jest rewelacyjna!

Zelda: BotW - 2

Link po wyjściu z kaplicy wskrzeszenia zostaje wrzucony w sam środek ogromnego (zarówno horyzontalnie jak i wertykalnie) świata. Gracz dostaje kilka wskazówek: gdzie i po co powinien się udać, ale tak naprawdę tylko od niego samego zależy, w którą stronę skieruje swoje pierwsze kroki. Swoboda zbliżona do tej, jaką gracze znają np ze Skyrima. Jesteś na tyle mocny, by rzucić się na najcięższe wyzwania? Proszę bardzo. Nie? To zapierdzielaj po mapie w poszukiwaniu kapliczek i lepszego oręża!

Wieże na mapie niczym z gier UbiSoftu, a jednak duuuużo przyjemniejsze!

Filarem gry jest eksploracja, która staje się znacznie łatwiejsza po odblokowaniu okolicznych wież. Wieże te odsłaniają część mapy, są punktami szybkiej podróży i świetnymi punktami obserwacyjnymi do wypatrzenia wartych odwiedzenia miejsc. Jednak już samo dostanie się na szczyt każdej z nich jest nielada wyzwaniem i rozrywką! Ograniczona wytrzymałość Linka we wspinaczce, blokady terenowe, obozy wrogów. Naprawdę świetnie się to robi i nie znudziło nie ani razu.

Fabuła banalnie prosta, ale nie jest tutaj najważniejsza.

Zelda: BotW - 3

Zadaniem Linka jest w zasadzie to, co zawsze od zarania dziejów. Uratowanie księżniczki Zeldy i królestwa Hyrule od wszelkiego zła. W trakcie przygody rzecz jasna pojawia się całkiem sporo różnorodnych zadań, ale są to tylko dodatki, które po prostu zaliczamy po drodze eksplorując świat i wzmacniając Linka, jego ekwipunek i własne umiejętności walki. No właśnie…

potyczki w Breath of the Wild są soczyste i nad wyraz taktyczne!

Każdy rodzaj przeciwnika wymaga nieco innego podejścia i ekwipunku, a ciekawości starciom dodaje ukształtowanie terenu, okoliczne przedmioty świata gry oraz umiejętności Linka. Warto tutaj nadmienić, że zarówno podczas eksploracji, jak i walk, ogromne znaczenie ma temperatura (powietrza, oręża). Świat pięknie reaguje na zmiany temperatur nie tylko wizualnie, ale również mechanikami! Toczące się i rosnące kule śnieżne, palące się trawy, które wytwarzają ciepłe powietrze unoszące Linka do góry. Dbałość o drobiazgi jest tu na najwyższym poziomie!

Tak też świetnie się bawiąc nabiłem w The Legend of Zelda: BotW około 40 godzin…

Zelda: BotW - 4

… i ani się obejrzałem, jak ukończyłem grę! Oczywiście w Hyrule jest jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia, ale ja już się nasyciłem. Pozwolę się teraz nacieszyć mojemu następcy. Nie żałuję zakupu konsoli, choćby dla tej jednej gry! Tym bardziej, że jej wartość wcale nie spadła i mógłbym ją odsprzedać w zasadzie za tę samą cenę, za którą kupiłem! Czas przenieść się na PS4 i zadebiutować na konsoli Sony, tym razem dla jej ekskluziwów!

A Wy? Graliście w którąś część Zeldy? Czy jesteście zwolennikami innych konsol/tylko komputerów? Czekam na Wasze opinie!

Zelda: BotW - 5